Cosmopolitan...

Chemiczne zycie...

Zyje chemicznym zyciem... W moich zylach oprócz krwi od miesiecy plynie Wenlafaksyna i Mitrazapina... do tego warto wliczyc Irbesartan i Hydrochlorotiazyd... Wszystko po to abym fizycznie i mentalnie był w stanie funkcjonowac.

 

Nie przecze, byłem... Od kilku tygodni jednak nastapilo kompletne zalamanie. Protest calego organizmu... Prawie tak jakby duch zwany witalnoscia się zbuntowal i opuscil moje cialo zostawiajac tylko pusta skorupe. Nie ma dawnego blasku, nie ma dawnej sily... Nie wiele pozostalo, z tego co rozpoznaje jako swoja osobowosc... Staram się, naprawdę się staram...

 

W pracy nie ma mnie już trzeci tydzien... Nie jestem w stanie skupic się na sobie a co dopiero na klientach i ich potrzebach? Z reszta poza niektorymi klientami i tak nikt za mna nie teskni. Management nawet nie odpowiedzial na maila, którego do nich wyslalem... Jestem numerem, w systemie, który latwo można zastapic innym...

 

Musze się stad wyniesc, chociaz na jakiś czas by nie oszalec....