Cosmopolitan...

4350 km w 7 dni - Czyli podroz po Europie - Czesc 1

4250 km w 7 dni...

Tak wiec postanowilismy zrobic cos szalonego na te nasza pierwsza dekade bycia razem.  Stwierdzilismy, ze udamy sie w podroz do naszego domku w Hiszpanii samochodem... Ale nie ot tak po prostu. Z racji tego, ze siostra brala slub musielismy dojechac do Hiszapanii przez... Polske :-)

Oczywiscie cala podroz mozna przebyc znacznie szybciej niz 7 dni, jednak my nie chcielismy jechac smutnymi i nudnymi autostradami i jak to zwykle bywa wybralismy drogi alternatywne. Nie dosc, ze darmowe to rozniez oferujace widoki jakich zadna autostrada nie zapewni nigdy... Jesli wiec planujesz udac wybrac sie w podroz i myslisz o autostradach.... Radze sie zastanowic  :-)

 

Z Holandii przez Niemcy dojechalismy do Polski. Potem juz piekna czesc czeskiej republiki, pelna pol i kolorow by w koncu dotrzec do Wiednia, w ktorym planowalismy spedzic now. Nie da sie wrecz opisac jak wielkie wrazenie wywarl na mnie Wieden. Miasto piekne i pelne kultury. Pod ratuszem w oczekiwaniu na seans filmowy na otwartym powietrzy przygrywala muzyka klasyczna... Wszedzie mnostwo kramow z jedzeniem i napojami... Wszytsko z powodu festiwalu filmowego, ktory odbywa sie w Wiedniu co roku i tym razem miasto swietowalo 25-lecie. Nie moglismy trafic lepiej J Powiem jedno... Do Wiednia mamy bezposrednie loty z Rotterdamu wiec z pewnoscia jeszcze tam zahacze :-)

Po Wiedniu przyszla pora na kolejne kilka godzin w aucie... Na szczescie kilka miecy temu kupilem pieknego kabrioleta, wiec jazda z otwartym dachem byla jeszcze przyjemniejsza.

Po niespelna godzinie badz dwoch jazdy od Wiednia postanowilismy zrobic sobie przerwe. Mapa wskazywala, ze gdzies przed nami jest jakies jezioro/staw/zalew... Postanowilismy  dojechac do ow miejsca i zrobic sobie przerwe.  Dojechalismy do jeziora, ktore nazywa sie Wörthersee i nie bede ukrywal, miejsce wrecz zapieralo dech w piersiach... Przez chwile poczulem sie jakbym byl gdzies na Karaibach a nie w kraju Marii i Kapitana Von Trapp... Znalezlismy sobie miejsce na lawce i cieszac oczy pieknem zajadalismy polska, pyszna, wedzona kielbaske :-)

O dalsze czesci podrozy napisze pozniej :-) Teraz, klocacy sie zapewne po pijaku, brytyjscy sasiedzi psuja mi nastroj :-)