Cosmopolitan...

Po wypadku...

Nie  jest to najlepszy okres…

Zacząłem ostatnio  nieco podupadać na zdrowiu… Jak na mój wiek mam zbyt wysokie ciśnienie i zbyt szybki puls. Chcąc nie chcąc zatem sporo czasu spędzam ostatnio w szpitalu, gdzie w poszukiwaniu przyczyny tego stanu lekarze wykonują cala serie testow i badan. Z tego powodu musiałem być na 2,5 tygodniowym zwolnieniu lekarskim. Nie narzekam… Taki przymusowy, płatny urlop dobrze mi zrobił. I wszystko już powoli wracało do normy… Badania w toku, ciśnienie i serce pod kontrola za pomocą leków, praca wre, mieszkanie w remoncie…. Az do minionego piątku…

Nie wiem dokładnie co i jak się stało, bo straciłem przytomność w chwili uderzenia… Skora twarzy i palców i kolan rozmazana na chodniku niczym masło na toście, obie ręce złamane… Potem wszystko poszło już szybko… Ambulans, szpital, operacja….

Jedna ręka w gipsie, druga po operacji składania kości z na stale wbudowana, tytanowa płytką i ośmioma śrubami powoli się goi… ale jestem już w domu…. Pisze posta dwoma palcami, które mam sprawne ciesząc się, ze złamałem ręce a nie kark…

Nie wiem jeszcze jaki wpływ emocjonalnie ma ten wypadek na mnie ale sadze to okaże się z czasem…

Póki co idę cieszyć się słońcem.  Mamy dziś naprawdę piękny dzień w Rotterdmie.

… a w jakim stanie jest mój rower??? Czy ktoś wie???